Kultura Powiśla Dąbrowskiego na eksport

Realizowany w I LO projekt międzynarodowej mobilności ‘Pole and Hungarian brothers be’, jak również połączona z nim innowacja pedagogiczna ‘Penfriends – Przyjaciele korespondencyjni’, daje szansę naszej młodzieży na promowanie kultury Powiśla Dąbrowskiego wśród węgierskich przyjaciół. Na tą chwilę odbywa się to w formie listów, ale czekamy z niecierpliwością, by podzielić się tym, co wyróżnia nasz region pod względem wytworów kultury, historii niezwykłych ludzi, miejsc i zdarzeń – twarzą w twarz, podczas spotkania na Węgrzech w okresie wiosenno-letnim. Będziemy wzajemnie ubogacać się tym, co cenne i wartościowe, poszukiwać tego, co łączy, budować mosty przyjaźni i odkrywać miejsca wspólne naszej tożsamości i dziedzictwa historyczno-kulturowego.

Tematyka zimowej wymiany listów obejmuje prezentację swojej małej ojczyzny, dzielenie się informacjami o tym, co warto zobaczyć, jakie miejsca odwiedzić, co stanowi o oryginalności naszych zwyczajów i tradycji.

Szczególna atencja została skierowana w stronę „malowanej wsi”. Młodzi wyjaśniali, co takiego ma w sobie Zalipie, że przyjeżdżają tu japońskie czy chińskie wycieczki?

Dawno, dawno temu, wnętrza niedużych i dość ubogich chat na podtarnowskiej wsi pokrywały się sadzą z domowego pieca. W izbach brakowało kominów, a okolice paleniska szybko czerniały od dymu. Malowanie ścian uchodziło za fanaberię, zaradne zalipiańskie kobiety wpadły więc na pomysł dekorowania pociemniałych ścian białymi nieregularnymi plamkami. Do tego celu używano wapna i brzozowych witek, które zastępowały pędzel. W miarę jak ,,packowanie” ścian zdobywało popularność, zaczęto malować proste brązowe i beżowe motywy roślinne, używając ogólnodostępnych glinek. Żywych kolorów zalipiańskie dekoracje nabrały wraz z upowszechnieniem się kolorowych farb i pędzelków, dziś do tego celu używa się najczęściej farb akrylowych. Pierwsze wzmianki o tej tradycji ukazały się w miejskiej prasie na początku XX wieku, jednak prawdziwy wzrost zainteresowania nastąpił po II wojnie światowej, kiedy wiejskie rękodzieło było promowane przez lokalne władze. Ciekawostką jest, że pani Felicja Curyłowa, którą uważa się za propagatorkę tej sztuki zdobienia, zaproszono do malowania wnętrz statku Batory czy restauracji Wierzynek w Krakowie. Kolorowe zdobienia stały się lokalną tradycją i znakiem rozpoznawczym Zalipia.

Tysiące turystów (nawet 200 osób dziennie) przyjeżdża tutaj co roku, aby obejrzeć zdobione domy, stodoły, ławeczki, a nawet… budy dla psów. Bo w Zalipiu zdobi się absolutnie wszystko, choć trzeba sobie oczywiście jasno powiedzieć – to nie jest skansen, ludzie normalnie żyją w Zalipiu i malują domy wedle własnych potrzeb – raz symbolicznie, raz ,,po całości”.

Japończycy uważają Zalipie za jedną z najpiękniejszych wsi w całej Europie. Przyjeżdżają tu pełnymi autokarami, kupują pamiątki, robią zdjęcia, a potem opisują polską wieś w internecie w samych superlatywach. To bardzo miłe, zwłaszcza ze wielu Polaków o niej nigdy nie słyszało. Japońskie Stowarzyszenie Biur Podróży JATA (Japanese Association of Travel Agents) umieściło Zalipie – jako jedyną propozycję z Polski – na liście 30 najpiękniejszych miejsc w Europie, które koniecznie trzeba zobaczyć. W zestawieniu japońskiego stowarzyszenia znalazło się też m.in. irlandzkie Kilkenny, miasto Berat w Albanii czy włoska Civita di Bagnoregio.

Co roku w pierwszy weekend po Bożym Ciele rozstrzyga się niezwykle istotny dla zalipiańskiej społeczności konkurs – jury wybiera najpiękniej pomalowane zagrody, zarówno te zdobione pierwszy raz, jak i przemalowane przez kreatywnych artystów. Specjalna kategoria dziecięca zachęca najmłodszych do kontynuowania tradycji i podpatrywania technik dorosłych. Dzięki temu jest szansa, że niezwykła tradycja przetrwa kolejne pokolenia.

Komu za daleko jechać do Tarnowa  znajdzie namiastkę Zalipia w Krakowie. Na ul. Szewskiej w Krakowie, przy samych Plantach, znajduje się restauracja ,,U Zalipianek”, funkcjonująca w tym miejscu od 40 lat. Za oryginalny wystrój wnętrz odpowiadały właśnie ludowe artystki z Zalipia.

Najlepiej przyjechać do Zalipia na wiosnę lub latem – efekt malowanych obejść z pewnością potęgują kwitnące o tej porze roku kwiaty.

Szczyćmy się więc swoim, bo warto!